"Zbierzesz co posiejesz" - wychowanie bezstresowe

Drodzy Państwo dzisiejsza audycja będzie nadal w wychowawczym nurcie tematycznym „zbierzesz co posiejesz”. Dziś mowa będzie o wychowaniu bezstresowym. Czym jest? Skąd się wzięło? Jak jest rozumiane? Jakie przynosi skutki dla rozwoju młodego człowieka Pierwsze skojarzenie jakie się pojawia myśląc wychowanie bezstresowe to maksymalna swoboda dana dziecku. Potocznie mówimy, że taki styl wychowania oznacza że „dzieciom wszystko wolno” i „nic im nie wolno powiedzieć”, „mają do wszystkiego prawo”. Korzenie pojęcia wychowania bezstresowego sięgają XVIII w kiedy to J.J. Rousseau mówił, że "Człowiek jest z natury dobry, wypacza go cywilizacja" i był zwolennikiem jak najmniejszej ingerencji w naturę ludzką z natury dobrą. Wychowanie bezstresowe robiło wielką karierę jeszcze w końcówce minionego wieku. Dziś w społeczeństwie ten styl wychowania jest coraz bardziej krytykowany, chociaż ma pewnie jeszcze swoich zwolenników. Dlaczego bezstresowe wychowanie nie jest dobre dla prawidłowego rozwoju dziecka? Z definicji wychowanie to świadome działanie o charakterze interakcyjnym, mające na celu wywołanie względnie stałych pozytywnych zmian w zachowaniu i osobowości jednostki. Wychowanie bezstresowe charakteryzuje ogromna swoboda w działaniu i zachowaniu dziecka oraz znikome oczekiwania i wymagania rodziców względem wychowanka. Jak widać definicja ta jest różna od tego co jest istotą wychowania. W wychowaniu bezstresowym mówi się także o unikaniu kar za niewłaściwe zachowanie, nie ma również żadnych zasad, dziecko uczy się na błędach. Czy takie podejście pomaga wychować szczęśliwe dziecko? Otóż nie. W świecie gdzie nie ma zasad tak naprawdę dziecko nie czuje się bezpieczne. Przeczytałam kiedyś takie porównanie, że to jest trochę tak jakbyśmy szli po moście który nie ma barierek. Nawet jeśli jest on szeroki nie czujemy się na nim dobrze i pewnie, wiemy bowiem że jakiekolwiek potkniecie upadek może grozić katastrofą, bo nie będziemy się mieli o co wesprzeć.

Podobnie jest z dzieckiem. Potrzebuje ono pewnych zasad, aby mogło czuć się bezpieczne. Poza tym w życiu obowiązują zawsze zasady, w pracy, w szkole. Określenie jakiś granic jest konieczne do tego, aby nie czuło się zdezorientowane wobec ogromu świata, który go otacza; do tego, aby czuło się pewnie, aby świat był dla niego bardziej zrozumiały i przewidywalny.

Mit bezstresowego wychowania polega też na tym, żeby ograniczyć dziecku stres. Stres towarzyszy człowiekowi od momentu narodzin aż do śmierci. Nie da się go uniknąć. Dziecko powinno od małego być uczone radzenia sobie ze stresem, nie można dziecka chronić przed światem, gdyż w ten sposób nie pozwalamy na rozwój pewnych ważnych dla przetrwania mechanizmów.

Dziecko wychowywane bezstresowo nie uczy się reguł, które rządzą życiem, nie uczy się, że są też inne dzieci i dorośli, którzy też mają swoje prawa, może mieć problemy z podporządkowaniem się. Jest skoncentrowane na sobie, wszystko chce dostać natychmiast, a jeśli tak się nie dzieje, rośnie w nim ogromna frustracja i agresja. Nie potrafi zmierzyć się ze stresem. Bo nie miało okazji tego przećwiczyć. Wychowanie to nie jest relacja symetryczna. To rodzic jest rodzicem, to jego rolą jest stworzenie systemu zasad i konsekwencji ich nieprzestrzegania. Danie dziecku wolności i bezgranicznej swobody niestety nie przynosi pożądanych efektów. Niejednokrotnie żniwo bezstresowego wychowania zbierają sami rodzice spotykając się z brakiem szacunku od dziecka oraz roszczeniową i lekceważącą postawą. Przyjrzyjmy się zatem uważnie swojemu stylowi wychowawczemu. Żadne skrajności w wychowaniu nie są dobre ani zbytni liberalizm ani postawa autokratyczna.


www.efs.gov.pl

Biuro projektu
Sieradz, Rynek 14, Ip.
wtorek-piątek: 8:00-16:00
sobota: 10:00-14:00


Copyright © 2010 - 2018 RCPEP, angelus.nasze.pl